Podwójne ruiny w Bychawie

O wielu zamkach można powiedzieć, że lata świetności mają za sobą. Bychawa miała pecha – tu lata świetności w ogóle nie wystąpiły – tyle przynajmniej można wyczytać na tablicy informacyjnej.

W czasach wojen budowało się twierdze obronne, a odczuwalny okres pokoju skutkował przerabianiem murów warownych na wystawne rezydencje bogatych panów. Pierwszy zamek zbudowali przedstawiciele rodu Bychawskich w XVI, potem był wielokrotnie przerabiany przez kolejnych właścicieli. Pod koniec XIX wieku nowy właściciel Antoni Budny postanowił wybudować sobie eleganci pałacyk obok, a z podupadającego zamku czerpał materiały budowlane. Efekt jest taki, że ani zamek, ani nowy pałac nie zostały porządnie utrzymane i podupadły zanim każdy z nich osiągnął pełnię swojego potencjału. 

Pod zamek na ryby

Dziś bezpośrednia okolica ruin zamku, czyli wzniesienie nad wybrzeżem jeziora, została zdominowana przez zawodowych wędkarzy. Trudno się dziwić – okolica jest bardzo przyjemna, urocze wody Zalewu Bychawskiego aż zachęcają, żeby sobie posiedzieć i powędkować. Ruiny zostały otoczone wysypaną żwirem drogą, trawa dookoła jest koszona, są nawet ławeczki i porządne schody prowadzące do jeziora. Można spokojnie sobie pochodzić i pooglądać. Zadzierając głowę wysoko można dojrzeć niecodzienny przykład walki przyrody o przetrwanie w trudnych warunkach – z otworów okiennych ruin wyrasta nie tylko trawa, ale nawet pokaźnych rozmiarów jarzębina!

Ruiny pałacu położonego przy drodze prowadzącej do ruin zamku opatrzone są ostrzeżeniem, że budynek grozi zawaleniem. Nie da się obejść go dookoła, ale też nie trzeba, wygląd frontu mówi już wystarczająco dużo.

Dziś jest to dobre miejsce na ślubną sesję zdjęciową lub wypad nad jezioro połączony z kwadransem oglądania ruin bychawskiego zamku. Obiekt nie jest reklamowany ani wykorzystywany na szeroka skalę, ale przynajmniej jego okolica jest na tyle zadbana, że przyjemnie jest tam spędzić parę chwil.

Więcej informacji można znaleźć tutaj.

3 Shares:
You May Also Like