Zamek > pałac > browar > łaźnia > szpital > ruina

Charakterystyczne dla budowli zwanych zamkami są między innymi wieże. Tym ciekawsze wrażenie na dachu zabytku robi widok kominów wentylacyjnych. Pierwsze wrażenie po wejściu do środka ruin pałacu w Ćmielowie jest takie, że oto ktoś, na oko kilkadziesiąt lat temu, próbował ożywić opuszczony budynek – położył dach i wstawił metalowe schody. Dziś i te dodatki są w opłakanym stanie, ale nie można powiedzieć, że przywrócenie miejscu życia się nie udało. W środku znajdziemy liczne dowody na to, że ludzie lubią spędzać tu wolny czas. Nowoczesne freski na ścianach, wygrawerowane filozoficzne przemyślenia, a potłuczone szkło, gdyby zatopić je dajmy na to w betonie, mogłoby stworzyć ciekawą mozaikę. A tak na poważnie:

Kilka słów o przeszłości pałacu

W szesnastym wieku kanclerz Szydłowiecki na istniejącej tu wcześniej gotyckiej warowni wybudował sobie pałac. Jednak już po śmierci pierwszej jego spadkobierczyni, córki Zofii, trudne sprawy spadkowe zapoczątkowały upadek tego miejsca. Podobno Szwedzi w czasie potopu zdobyli zamek w sposób analogiczny do konia trojańskiego. Przebrali się za orszak weselny i tłumnie przybyli do zamku zgodnie z panującymi obyczajami zapraszając mieszkańców do wspólnej zabawy. Tyle wystarczyło, żeby bramy same się otworzyły i wojsko spokojnie mogło się rozgościć wewnątrz. To by było na tyle, jeśli chodzi o pełnienie przez ten kompleks zabudowań roli pałacowej. 

 Tu pojawia się przestrzeń na kominy wentylacyjne

Od początku XIX wieku częściowo odbudowany obiekt był wielofunkcyjny. Najpierw w podzamczu był browar. Później, już w XX wieku obiekt przerobiono na łaźnię parową. W czasie Drugiej Wojny Światowej był tu niemiecki szpital wojskowy.

Dziś jest to zdewastowana ruina. Pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłości zobaczymy efekty starań zapoczątkowanych przez Stowarzyszenie Centrum Edukacji Historycznej „Zamek Ćmielów” – potencjał tego miejsca tylko czeka na wykorzystanie.

25 Shares:
You May Also Like